Moja “Misja Metallica” cz.1

10 czerwiec, 2008 by sim6mon

Opowieść, o mojej trzeciej wyprawie na koncert mojego ulubionego zespołu, wypada zacząć już w styczniu, gdy data koncertu, czyli 28 maj 2008, była jeszcze odległą i mglistą przyszłością. Już wtedy wiedziałem, że pojadę na ten koncert, lecz nie wiedziałem ile pułapek na mnie czeka po drodze. Ile błędów przyjdzie mi popełnić i jak bliski będę od odpuszczenia sobie wyjazdu w ogóle.

Zamiast rzucić się na bilety, jak tylko usłyszałem o koncercie, zacząłem namawiać znajomych, szukać ekipe, tak aby móc w wygodny i w miarę oszczędny sposób, Szmuglerowozem, udać się w trasę Szczecin-Chorzów-Szczecin. Namówiłem Stacha, na funkcję kierowcy i oprócz mnie, miałem 7 wolnych miejsc. Skompletowanie zainteresowanych koncertem nie trwało długo. Już po 3 tygodniach wiedziałem z kim i jak będę podróżował. Miałem właśnie zamawiać bilety dla siebie i dla kolejnych 4 osób… Nie wiedziałem jednak, że na ponad 3 miesiące przed koncertem, bilety zostaną wyprzedane. Użyłbym tu jakiegoś porównania, ale nawet świeże bułeczki nie rozchodzą się tak szybko.

Wyprawa, zanim na dobre się rozpoczęła… zaczęła się ’sypać’. Po tym jak myślałem, że udało mi się zamówić bilety przez livenation.pl okazało się, że sklep wysyłkowy nie odzywa się do mnie tylko dlatego bo biletów już nie ma, a ja nie zauważyłem tego faktu w formularzu zamówienia.

Wszyscy Ci którzy mieli jechać a biletów nie mieli, zrezygnowali. A ja prawie codziennie śledziłem poczynania koników na allegro . Ceny sugerowane (najwyższa znaleziona na płytę boiska to 450 PLN) nie nastrajały optymizmem…
CDN.

Kurczak w sosie słodkokwaśnym.

10 marzec, 2008 by sim6mon

Wpałem właśnie na pomysł jak odświeżyć w sobie chęć pisania i publikowania czegokolwiek. Dosyć mi już ’smęcenia do szuflady’.

Poniższy przepis dedykowany jest dowolnej osobie która przy niskim nakładzie środków i czasu ma chęć sama zrobić sobie obiad a nie jest urodzonym mistrzem sztuki kulinarnej. Zresztą, każdy przepis  który tu umieszcze, będzie właśnie w takim tonie. Zaznaczam też, że nie mam wiele doświadczenia jako kucharz i większość rzeczy które umiem przygotować, podpatrzyłem w domu lub u innych gotujących osób zbliżonych mi wiekiem. Nie wstydzę się przyznać, że korzystał będe z pewnych gotowych produktów, które można nabyć w każdym spożywczym pod postacią proszkową lub słoikową. Przynajmniej dopóty dopuki nie nauczę się robić je samodzielnie.

Kurczak w sosie słodko-kwaśnym (danie dla 1 osoby):

Składniki:

  • Pół piersi z kurczaka (ok. 2.50)
  • Sos słodko-kwaśny Łowicz w dużym słoiku (ok 5.00).
  • Ryż Sonko (ok. 2.50)
  • Olej do smażenia
  • Płaska łyżeczka soli
  • Przyprawy do smaku - choć należy pamietać, że sam sos jest już w sumie stosownie przyprawiony

Narzędzia: Garnek, patelnia, łyżka do mieszania, nóż (czyli wszystko to czym powinien dysponować student =p )

Zaczynamy od wstawienia wody w garnku na zagotowanie ryżu (gdyż trwa to zdecydowanie  najdłużej). Wodę solimy i niech się spokojnie gotuje. Na drugi palnik (na małym gazie) wstawiamy patelnię i na niej grzejemy jedną lub dwie łyżki oleju. W tym czasie kroimy pierś z kurczaka na kostkę lub paski. Jeśli patelnia jest już rozgrzana, wrzucamy kurczaka i mieszamy tak aby oddzielić od siebie kawałki i nie dopuścić do przypalenia mięsa z jednej strony.

W trakcie smażenia woda powinna już się gotować. Wrzucamy do garnka woreczek z ryżem i przykrywamy pokrywką. Polecam zerknąć na zegarek i gotować ryż ok 15-20 minut gdyż może być twardy, jeśli gotować się będzie zbyt krótko.

Jeśli mięso jest już gotowe, a poznajemy to próbując kawałek lub przynajmniej rozkrajając go na pół - w środku powinien mieć kolor białego mięsa, możemy zmniejszyć trochę gaz i dodać pół słoika sosu cały czas mieszając. Całość podgrzewamy ok. 3 minut.

Gdy ryż jest już ugotowany, wyławiamy woreczek, studzimy go chwilę pod zimną wodą i wykładamy na talerz. Dodajemy sosu z patelni i voila - danie gotowe. Do tego pół lampki Antares Merlot 2005 i satysfakcja gwarantowana.

Mi wykonanie całość zajęła 30 minut bez specjalnego pośpiechu. I licząc, że nie zużyłem wszystkich produktów, koszt wykonania szacuję na ok. 6 złotych.

Przeprowadzkowe porządki.

22 wrzesień, 2007 by sim6mon

Nie chwaliłem się jeszcze, że już mieszkam na nowym (tak dokładnie to od środy 12.09.2007). Jest to jeszcze dość surowe mieszkanie ale będąc tam cały czas - mam więcej okazji na podłubanie przy remoncie przez co przyśpieszyłem nieco. Zdjęcia z nowego będę w końcu musiał opublikować ale dziś pisze z okazji porządków. Znalazłem tyle zapomnianych, kuriozalnych i zupełnie niepotrzebnych papierów i przedmiotów, że aż sam się sobie dziwie, że miałem to w pokoju. Inne nie mniej dziwaczne ciekawostki były mi znane ale dopiero teraz zabrałem się za uporządkowanie ich. Dobrym przykładem będzie tu szuflada z kapslami. Zdjęcia szuflady i jej zawartości wrzucę później gdyż właśnie wracam do siebie (piszę od rodziców bo na nowym nie mam jeszcze internetu), ale przeliczyłem jej zawartość:

116 kapsli Lech Mocny

19 kapsli Warki Strong
17 kapsli Tyskiego, tyleż samo Lecha Zielonego

2 kapsle Żywca i tyle samo Bosmana

i po jednym:Okocim Palone, Carlsberg, Redds, Żubr i Warka Jasna

Na swoją obronę powiem, że większość z w/w zapasów spożyłem w towarzystwie.

Aaa. Dochodzą do tego jeszcze zakrętki od wódki których było 41 sztuk z czego 14 od Rudej i 22 Pana Który Kończył Szkoły.

Nie pamiętam jaki był cel zbierania owych kapsli, ale ważny jest fakt, że trafiły w końcu do śmietnika. Razem z innymi nieprzydatnymi przedmiotami które uzbierałem przez lata. Ciekawe co jeszcze znajde w dalszych etapach sprzątania.

Po pępkowym…

13 wrzesień, 2007 by sim6mon

… bolała mnie głowa, ale tylko trochę. Mała Hania będzie zdrową dziewczyną skoro tyle piliśmy za jej zdrowie… Ale od początku.

Szybkim manewrem oskrzydlającym wykonanym przez Redhenda wprosiliśmy się na wieczór do Lecha (który to za bardzo się nie opierał =P ) i o umówionej godzinie, stosownie zaopatrzeni zawitaliśmy u jego progów. Moje pierwsze wrażenie z wizyty to fakt, że nie widzieliśmy się chyba całe wieki. Lech oczywiście się nie zmienił za bardzo ale za to mieszkanie ma, że tak powiem ‘odpicowane’. Rozsiadliśmy się wygodnie i rozpoczęliśmy pępkowe.

Co tu dużo opowiadać, był miód i wódka, kanapki z ogórkami a nad ranem makkwak. Było bosko, ot co.

Kończę z serdecznym pozdrowieniem dla ekipy z imprezy!

Hanna Zuzanna - 11.09.2007 g.12.50 …

11 wrzesień, 2007 by sim6mon

… co czyni małą Hanię zodiakalną Panna.

Hania jest córką mojego przyjaciela Lecha i jego dziewczyny - Ani i w tym miejscu chciałbym serdecznie im pogratulować urodzin zdrowego silnego maleństwa. Teraz mogą śmiało o sobie mówić, że są rodziną tzw. nuklearną czyli najmniejszą komórką społeczną. Jestem tym faktem poruszony jak i zaszczycony, że jestem jednym z pierwszych którzy się dowiedziel. Nie jestem może szczególnie podatny na wzruszenia ale w tym przypadku brak mi słów. Po prostu - Cud Narodzin!

To zły znak jest…

23 lipiec, 2007 by sim6mon

… jak pęka dyżurny, biurkowy otwieracz do piwa. Istnieją tylko dwa wytłumaczenia:

1. To był jego czas i osiągnął odpowiednią ilość “otworzeń” aby dokonać żywota.

2.  Jako materiał promocyjny firmy której nadruk był z drugiej strony, potwierdził, że produkty tej firmy nie nadają się do użytku.

Otwieracz - ujęcie 1

 Otwieracz - ujęcie 2

Na uropie…

17 kwiecień, 2007 by sim6mon

…studenckim, czy dziekańskim - nie wiem jak to się teraz nazywa.

Musiałem spojrzeć prawdzie w oczy i przyznać się, że pewne sprawy mnie przerosły. Nie napisałem pracy magisterskiej, ani w pierwszym ani w drugim terminie. Stąd jedynym wyjściem teraz była powtórka seminarium dyplomowego. Zaczynam w październiku. Jedynymi zaletami tej dycyzji są ulgowe przejazdy i spokojna głowa na najbliższe pół roku. A tak pozatym to czuję się głupio.

Głupio mi z tym jak nie radzę sobie z niektórymi sprawami których się podjąłem. Staram się lecz zaczyna brakować mi sił.

Pomyśłałem sobie teraz, że przecież dawno nic nie opublikowałem tutaj z różnych względów. Teraz myśłę, że może prześledze niektóre wpisy i zobaczę czy nadają się jednak do publikacji bo okazuje się, że posiadanie bloga wcale nie jest takie straszne jak niektórym się wydawało.

Mam parę pomysłów ale na wszelki wypadek nie podzielę się nimi jeszcze - a nuż nie udałoby mi się ich zrealizować i tylko bym się tym dręczył.  Zobaczymy co przyniesie najbliższy czas… bo przecież zawsze coś przynosił.

Na wczorajszym egzaminie z prawa…

25 marzec, 2007 by sim6mon

… na kursie organizowanym w SKWP.

Prowadzący - konkretny facet w dobrze leżącej marynarce, może pod czterdziestkę ale wygląda na młodszego - opowiada o tym jak będzie wyglądał egzamin:

- Dzisiejszy egzamin to głównie test wyboru, lecz jest też kilka pytań opisowych, gdzie odpowiedzi należy podać w odpowiedniej kolejności. Po tym jak rozdam państwu kartki ma zapaść absolutna cisza. Od wielu lat praktykuję zasadę odpowiedzialności zbiorowej wobec egzaminowanych przezemnie osób. Polega to na tym, że jeśli usłyszę jak ktoś próbuje ‘konsultować’ się z  drugą osobą - wszyscy bez wyjątku kończą pisanie. Jest to metoda sprawdzona, która czasem działała dopiero za drugim razem ale zawsze działała dlatego właśnie ją stosuję. Jeśli ktoś ma jakąś potrzebę, na przykład: iść do toalety; pożyczyć długopis lub cokolwiek innego - proszę o załatwienie tego zanim rozdam testy. Potem ma być tak cicho abym wyraźnie mogł usłyszeć latającą muchę. Jakieś pytania?

Na sali zapada absolutna cisza - wszyscy z przerażeniem zastanawiają się co to będzie jeśli ktoś inny się odezwie. Odpowiedzialność zbiorowa to wielka odpowiedzialność… Nagle jeden z 3 obecnych na sali mężczyzn podnosi lekko rękę i pyta:

- Przepraszam. Kiedy wypuści pan muchę?

Ktokolwiek widział? Ktokolwiek wie?

24 styczeń, 2007 by sim6mon

Znając wcześniejsze dokonania panów z Tenacious D, nie moge się doczekać aż zobacze ten film - chociaż nie spodziewam się, że pojawi się u nas kinach =P
Trailer:

— taaak.. tu miał być trailer filmu ‘Pick Of Destiny’ lecz nie wiem jak wkleić zagnieżdzoną przeglądarke (embed po prostu nie działa) —

Lubi mnie =D

12 styczeń, 2007 by sim6mon

- Lubie Cię - powiedziała.

- Dlaczego?

………….

- Bo jesteś ciepły jak ja jestem zimna i zimny jak ja jestem ciepła.