…studenckim, czy dziekańskim – nie wiem jak to się teraz nazywa.
Musiałem spojrzeć prawdzie w oczy i przyznać się, że pewne sprawy mnie przerosły. Nie napisałem pracy magisterskiej, ani w pierwszym ani w drugim terminie. Stąd jedynym wyjściem teraz była powtórka seminarium dyplomowego. Zaczynam w październiku. Jedynymi zaletami tej dycyzji są ulgowe przejazdy i spokojna głowa na najbliższe pół roku. A tak pozatym to czuję się głupio.
Głupio mi z tym jak nie radzę sobie z niektórymi sprawami których się podjąłem. Staram się lecz zaczyna brakować mi sił.
Pomyśłałem sobie teraz, że przecież dawno nic nie opublikowałem tutaj z różnych względów. Teraz myśłę, że może prześledze niektóre wpisy i zobaczę czy nadają się jednak do publikacji bo okazuje się, że posiadanie bloga wcale nie jest takie straszne jak niektórym się wydawało.
Mam parę pomysłów ale na wszelki wypadek nie podzielę się nimi jeszcze – a nuż nie udałoby mi się ich zrealizować i tylko bym się tym dręczył. Zobaczymy co przyniesie najbliższy czas… bo przecież zawsze coś przynosił.