Moja “Misja Metallica” cz.1

By sim6mon

Opowieść, o mojej trzeciej wyprawie na koncert mojego ulubionego zespołu, wypada zacząć już w styczniu, gdy data koncertu, czyli 28 maj 2008, była jeszcze odległą i mglistą przyszłością. Już wtedy wiedziałem, że pojadę na ten koncert, lecz nie wiedziałem ile pułapek na mnie czeka po drodze. Ile błędów przyjdzie mi popełnić i jak bliski będę od odpuszczenia sobie wyjazdu w ogóle.

Zamiast rzucić się na bilety, jak tylko usłyszałem o koncercie, zacząłem namawiać znajomych, szukać ekipe, tak aby móc w wygodny i w miarę oszczędny sposób, Szmuglerowozem, udać się w trasę Szczecin-Chorzów-Szczecin. Namówiłem Stacha, na funkcję kierowcy i oprócz mnie, miałem 7 wolnych miejsc. Skompletowanie zainteresowanych koncertem nie trwało długo. Już po 3 tygodniach wiedziałem z kim i jak będę podróżował. Miałem właśnie zamawiać bilety dla siebie i dla kolejnych 4 osób… Nie wiedziałem jednak, że na ponad 3 miesiące przed koncertem, bilety zostaną wyprzedane. Użyłbym tu jakiegoś porównania, ale nawet świeże bułeczki nie rozchodzą się tak szybko.

Wyprawa, zanim na dobre się rozpoczęła… zaczęła się ’sypać’. Po tym jak myślałem, że udało mi się zamówić bilety przez livenation.pl okazało się, że sklep wysyłkowy nie odzywa się do mnie tylko dlatego bo biletów już nie ma, a ja nie zauważyłem tego faktu w formularzu zamówienia.

Wszyscy Ci którzy mieli jechać a biletów nie mieli, zrezygnowali. A ja prawie codziennie śledziłem poczynania koników na allegro . Ceny sugerowane (najwyższa znaleziona na płytę boiska to 450 PLN) nie nastrajały optymizmem…
CDN.

Jedna odpowiedź do “Moja “Misja Metallica” cz.1”

  1. ike mówi:

    ;-) no i co z tym CDNem?

Dodaj komentarz