Archiwum z wrzesień, 2009

My Bucket List

14 wrzesień, 2009

Pozdrawiając pourlopowo, wracam zgodnie z obietnicą daną samemu sobie.

W poprzednim wpisie wspomniałem o filmie jaki zrobił na mnie ostatnio wrażenie. Chodziło tu o obraz wyreżyserowany przez Rob’a Reinera pt “The Bucket List” . Film opowiada o dwóch starszych ludziach (Morgan Freeman i Jack Nickolson) którzy, pochodząc z dwóch różnych światów, spotykają się w szpitalu na oddziale onkologicznym. Z czasem poznają się i zaprzyjaźniają. Carter (grany przez Freemana) sporządza listę rzeczy które chciałby zrobić zanim przysłowiowo kopnie w kalendarz (z angielskiego “kick the bucket”). Opowiadając o sobie stwierdza, że 45 lat minęło tak szybko, że prawie tego nie zauważył. Film polecam z całego serca, ale nie o filmie chciałem pisać tylko o liście jaką sporządził Carter.

Zrobienie takiej listy dla siebie już od jakiegoś czasu chodziło mi po głowie. Oczywiście z zupełnie innych powodów niż bohaterowie filmu. Nie jestem ani śmiertelnie chory, ani nic innego nie ogranicza mi czasu jaki mi został w tym życiu. Po prostu chciałem mieć w rękach coś, co było by fizycznym ‘ogarnięciem’ moich planów, zobowiązań i pomysłów na przyszłość. Dziś usiadłem i począwszy od rzeczy które planowałem od dawna, poprzez zaniedbania które postanowiłem naprawić, a na rzeczach które odkładałem nawet od kilku lat na później, spisałem wszystko na papier. Właściwie nie jest to kompletna lista, gdyż wiem, że sporo rzeczy jeszcze na niej nie ma i z czasem będę musiał ją uzupełnić o wszystko to co mi jeszcze przyjdzie do głowy. Wbrew moim przypuszczeniom, zawartość listy nie przeraziła mnie ani nie wpędziła w stan rezygnacji. Wręcz przeciwnie. Większość rzeczy jest do zrobienia w najbliższym czasie. Maksymalnie do końca roku. Ba – przy pomyślnych wiatrach (w przypadku punktów z listy które nie są bezpośrednio zależne odemnie) lista jest do zrobienia w 100%.

Jestem dobrej myśli i mam nadzieję, że sporządzenie tej listy pomoże mi w ogólnym ogarnięciu się i umożliwi skuteczną walkę z prokrastynacją, która po powrocie z urlopu znowu wyciąga po mnie ręce. Jak to mówią: Uświadomienie sobie problemu, jest pierwszym krokiem ku pokonaniu go… Lub coś w ten deseń. Teraz tylko przekuć słowa w czyny, co może nie być już tak łatwe… ale to już inna historia.