Kolejny raz trafiłem tu robiąc porządek w zakładkach przeglądarki. Ostatnio byłem tu półtora roku temu. Pora przyznać się samemu sobie, że obecnie nie jestem w stanie walczyć z prokrastynacją. Mogę trzymać ją w ryzach pracując ponad miarę, zajmując się przy okazji milionem rzeczy. Wiem niestety, że podjęcie otwartej z nią walki z góry skazuje mnie na porażkę. Potrafię jedynie poddać się prądowi i patrzeć na przesuwające się przed oczami obrazy z mojego życia. Życia, które tak szybko mi ucieka – a uświadamiam to sobie dopiero kiedy tu przypadkowo trafię.
Zastanawiam się czy zaczynając ‘ćwiartkę’ nie byłem kimś innym. Pięć lat temu mieszkałem gdzie indziej, mój związek wyglądał inaczej, byłem jeszcze na studiach, grałem w innym zespole… Wielu moich znajomych było po prostu parami (teraz to małżeństwa), nie mieli dzieci, chodzili na randki i imprezy. Teraz praktycznie wszystko jest inne i coraz trudniej jest mi akceptować ten stan rzeczy. Coraz trudniej jest biernie płynąć z prądem.
A może to błąd jest we mnie? Może zaczynając ‘ćwiartkę’ nie byłem kimś innym? Może jestem dokładnie taki sam jak pięć lat temu? Może po prostu patrzenie na siebie wstecz z tej perspektywy tak bardzo wypacza mi obraz siebie?
Może dlatego mi trudno, bo ciężko jest mi przystosować się? Zaakceptować zmiany?
Przecież nie jest złe to moje życie – ale może pora ruszyć w jakimś konkretnym kierunku?
Ewoluuj lub giń?
Sam nie wiem…